Nie taki Turek straszny jak go malują

Klient upatrzył na mobile.de mazdę 6. Znalazł ogłoszenie: mazda 6, pierwsza rejestracja: 2004, benzyna, 2.3 litra, 4.000 euro, przebieg (uwaga!) 72.000 km. Pierwsza myśl: fake, fałszywka, ogłoszenie-widmo, służące jedynie wyłudzeniu zaliczki od naiwnych. Ale nie... Dzwonimy, pytamy. Odbiera Turek. Czyli: niemieckie samochody w tureckim autokomisie. Potwierdza, że nie ma pomyłki w przebiegu, zarzeka się, że ma książkę serwisową, a stan auta jest bardzo dobry. Prosimy o przesłanie kopii książki, żeby ją potwierdzić w serwisie. Ma wysłać za godzinę. Mija cały dzień i echo. Kolejny telefon, kolejna obietnica, mija kolejny dzień. Trzeciego dnia, po piątym telefonie i piątej obietnicy przesłania fotek książki, nie mamy już wątpliwości, że Turek ściemnia, a licznik jest skręcony.

Klient jest jednak uparty i mimo to, jest zdecydowany jechać po auto (z Warszawy). Żeby nie narażać go na koszty bezowocnej być może, a na pewno dalekiej podróży, proponujemy, że będąc w Niemczech, podjedziemy do auta i je sprawdzimy.
Książkę serwisową odnajdujemy w schowku w aucie. A auto jest tuż koło budki-biura, w której urzęduje Turek. Trzy dni mu nie wystarczyło, żeby przejść 15 metrów.
Książka ma oryginalne wpisy, które potwierdzamy w odległym o kilka kilometrów serwisie mazdy. Serwis potwierdza wszystkie dane z książki - żadnych dużych napraw, bezwypadkowy, 1 właściciel, przebieg 72.000 km.
  
I jak tu nie wierzyć Turkom:-)?
Filmik z weryfikacji mazdy: